NIE LIL, NIE YOUNG

Kuba Dąbrowski

23.11.2018 — 29.12.2018

O artyście

KUBA DĄBROWSKI

„ NIE LIL, NIE YOUNG”

Wystawa w ramach Festiwalu Książek Fotograficznych XPRINT „ Historie prywatne” (www.pix.house/xprint)

 

 
Historie prywatne Kuba Dąbrowski, białostocczanin z urodzenia, berlińczyk z wyboru, z wykształcenia socjolog (UJK) i fotograf (Instytut Twórczej Fotografii w Opawie) należy do najbardziej rozpoznawalnych fotografów młodego pokolenia w Polsce. Jest także autorem popularnego blogu, a od 2009 tworzy książki fotograficzne; w tej ostatniej dziedzinie jest w naszym kraju jednym z pionierów (self publishing).
Z racji zawodu Kuba przemieszcza się nieustannie po całym globie (kilka razy do roku pracuje przy sesjach modowych). W samolocie spędza więc mnóstwo czasu i będąc 1 obowiązkowo offline ze słuchawkami na uszach (jest fanem rapu) lubi przeglądać kupioną na lotnisku prasę. Jakiś czas temu na jedną z dłuższych tras na pokład airbusa zabrał naręcze kolorowych magazynów. To było nazajutrz po śmierci słynnego amerykańskiego boksera. Nazwisko Muhammad Ali wybijało się zewsząd wielkimi czcionkami; prawie na każdej stronie widniały materiały i wspomnienia o sportowym idolu (gęsto okraszone archiwalnymi zdjęciami). Zauważył znakomite ujęcia autorstwa Thomasa Hoepkera. To było to! Zachwycony zaczął wyrywać skrawki papieru i układać je w notatniku. Komponowanie kadrów wymagało skupienia, ale w zamian dawała coś więcej niż przyjemne uczucie zagospodarowania wolnego czasu . W drodze powrotnej przezornie zaopatrzony już w cały warsztat (notesy, nożyczki, dwustronne taśmy) kontynuował pracę. Z sąsiedniego fotela wychylił się ku niemu nastolatek i zapytał: ”Przepraszam, czy jest pan artystą?” Z czasem angażował się coraz mocniej – powstawały kolejne wyklejane notatniki, które z angielska noszą nazwę scrapbooki.
Kuba Dąbrowski nie definiuje się jako artysta i mówi o sobie, że jest człowiekiem, który robi zdjęcia:
„ Podobno na świecie codziennie powstaje około 1, 3 tryliona zdjęć ( trylion ma 18 zer!), zalew obrazów i brak skupienia, wszyscy to znamy aż za dobrze. Zawodowcy i amatorzy. Dorośli i dzieci. Mądrzy i głupi. Ciężko jest być fotografem, ciężko jest definiować się w ten sposób.” Być może dlatego by odróżnić się w tej galaktyce wiecznie migających świateł zajął się tworzeniem autorskich notesów; komponowanie wybranych kadrów prasowych i prywatnych zdjęć, także wklejanie i dopisywanie komentarzy to sposób na zostawienie własnego „śladu bytności” w wizualnej przestrzeni świata, a nawet kosmosu. To – w skromniejszym wymiarze – próba uporządkowania i zapisu prywatnych relacji z bliskimi w nieustannie zmieniającym się świecie , to wreszcie reporterska refleksja młodego, wrażliwego człowieka, któremu przyszło żyć na początku XXI wieku:
 
„Scrapbooki wyglądają dobrze – mówi artysta – jest w nich przyjemność analogowych błędów. Coś jest krzywo wycięte, gdzieś zagiął się róg, widać plaster… Pojawiają się nieoczekiwane zderzenia form i treści(…). Prywatna narracja zderza się z rzeczywistością z gazet. Polityka jest ważna, świat jest w trakcie ogromnej zmiany, ale trudno tę zmianę sfotografować, jest bardzo abstrakcyjna. W notatniku pojawia się w naturalny sposób, a festiwal książek fotograficznych to dobry moment, żeby się tym podzielić”. Wystawie towarzyszy najnowsza książka autora.
 
Maria Taszycka